czwartek, 6 czerwca 2013

Czwartkowe misiowe siedzenie na głowie



Czwartkowy poranek przywitał mnie wiosennymi promykami słońca. Od rana miałam dobry humor, przy ćwiczeniach prawie nie płakałam i wesoło gaworzyłam. 




Po porannym mleczku wybrałam się z misiową mamą na spacer. Niestety nie dopiłam do końca i zaraz zgłodniałam manifestując przy tym swoje niezadowolenie głośnym płaczem … po 10 minutach spaceru musiałyśmy wracać do domu.

Przed południem odwiedziła nas misiowa pediatra….ale tak tylko kontrolnie, nie bójcie się że jestem chora! Odwiedziła  nas m.in. w związku z odstawieniem misiowej sondy…już nigdy więcej sondy! Sonda to misiowy wróg publiczny numer jeden! (a misiowe noski numer dwa ).

A propos nosków…dzisiaj misiowa mama podejmowała kolejne próby odstawienia misiowych nochali.  Mówi, że nie jest źle…i od czasu do czasu pozwalała mi posiedzieć bez rurek w nosie. Wyjątek stanowi karmienie i ćwiczenia-wtedy spada mi misiowy tlenik i „bezwzględnie” muszę mieć założone misiowe noski….ehh te nochale!



Po południu odwiedziła nas ciocia Magda…ciocia Magda od Vojty ….i się zaczęło. Teraz na dobre popsuł mi się misiowy humor. Ciocia Magda wymyśliła mamie nową pozycję do stymulacji mojego misiowego pełzania. Pozycja jest trudna do zrobienia i niewygodna dla misiowej mamy i dla mnie. Jednym słowem –przeokropna… ehh. Ja to mam pecha z tą Vojtą i tą misiową mamą.


Wieczorem, po popołudniowej drzemce z ochotą robiłam misiowe ćwiczenia. Nie płakałam i ćwiczyłam misiowe siedzenie.



 Po Vojcie w nagrodę za ładne ćwiczenia misiowa mama wzięła mnie na misiową głowę... hih, a misiowy tata nie omieszkał tego uwiecznić na misiowym zdjęciu…ale było wesoło!

środa, 5 czerwca 2013

Misiowe gadanie



Tradycyjnie wtorkowy poranek rozpoczęłam od misiowych ćwiczeń i Vojty z misiową mamą. Metodą Vojty ćwiczymy cztery razy dziennie…prawie jak w zegarku, niezależnie od tego czy chcę czy nie. Jeśli śpię to misiowa mama robi mi pobudkę, bo Vojta musi być, …ehh ta okropna Vojta!


Rano odwiedziła mnie misiowa rehabilitantka-ciocia Kasia. Usłyszałam misiowe pochwały, że z dnia na dzień robię coraz większe postępy. Nieskromnie powiem, że coraz lepiej radzę sobie z utrzymywaniem misiowej główki i misiowym siedzeniem. Małe Misie jednak potrafią!


Po południu korzystając z chwili słońca za oknem, wyszłam z misiową mamą na spacer. Niestety nasz misiowy spacer nie trwał za długo….. w ciągu pięciu minut naszły chmury, zaczął padać deszcz i musiałyśmy wracać do domu…ehh. Po powrocie była znowu nauka misiowego jedzenia. Tym razem na pierwszy ogień poszedł obiadek ze słoiczka- Kurczak z białymi warzywami… niestety, mimo że lubię kurczaka, tym razem misiowy obiadek okazał się wyjątkowo nietrafiony. Nie smakował mi w ogóle… już bardziej smakowała mi poniedziałkowa gruszka….blee.. nigdy więcej takiego kurczaka. Podczas karmienia robiłam „prr…” i „pu..” plując na misiową mamę i okazując swoje niezadowolenie. Po karmieniu misiowa mama była cała ubrudzona w misiowym obiadku…ale nie tylko ona, bo ja też!
***

Dziś cały dzień było pochmurnie i padał deszcz, przez co byłam senna i chciało mi się spać.
Misiowa mama zrobiła mi „próbę ognia” i odłączyła mi na godzinę koncentrator.  Okazuje się, że nie mam bardzo złej misiowej saturacji…ale zawsze mogłoby być lepiej. Dlatego po godzinie znowu dostałam misiowe noski….ehh. Powiedziała też, że od dziś będzie coraz częściej robić mi takie „misiowe próby” i zobaczymy…co z tego wyjdzie.
Zobaczcie jakie minki potrafię zrobić, gdy nie mam założonych misiowych nosków:















Dzisiaj znowu odwiedziła mnie misiowa rehabilitantka- ciocia Magda….i znowu zebrałam misiowe pochwały. Ładnie ćwiczyłam całą godzinę, a mama mówi, że byłam dzielna. Po południu, po odwiedzinach cioci Magdy smacznie pospałam a wieczorem rozrabiałam z misiowym tatą.
Po wieczornym mleczku, gdy tata wziął mnie na misiowe odbijanko udało mi się powiedzieć „papa” …tak sama z siebie powiedziałam „papa”! Tata od dwóch tygodni uczy mnie ostro misiowego mówienia…i chyba w końcu udało mi się powiedzieć coś sensownego...bo tata się śmiał i razem z mamą chwalił mnie za moje misiowe gadanie. To mój pierwszy misiowy wyraz! Chyba znowu dałam misiowym rodzicom powód do radości :o) Misiowa mama mówi, że już nie może się doczekać, czym ją jutro zaskoczę…

poniedziałek, 3 czerwca 2013

Senna niedziela v. pracowity poniedziałek



W niedzielny poranek bardzo smacznie spałam. Niestety…  zostałam obudzona przez mamę na misiowe ćwiczenia. Po ćwiczeniach pobawiłam się troszkę z misiowy tatą i poleżałam na misiowej macie. Bawiłam się wesoło moją nową grzechotką.




Przed karmieniem znowu były misiowe ćwiczenia i nauka jedzenia misiowej zupki. Po ćwiczeniach bardzo się rozpłakałam, misiowa mama nie mogła mnie uspokoić….było mi źle i dopiero po pół godzinki udało mi się usnąć....i smacznie przespałam prawie do 16, kiedy to nastał czas na Vojtę. Potem była znowu nauka misiowego karmienia, tym razem dostałam "pyszny" (wg  rodziców) gruszkowy deserek. Niestety nie przypadł do gustu moim misiowym kubkom smakowym...i wylądował na misiowym śliniaczku. Po misiowym jedzonku była misiowa kąpiel, gimnastyka i mleczko, po którym smacznie usnęłam.
Tradycyjnie za długo nie pospałam. Wieczorkiem bawiłam się z tatą i lizałam swój ulubiony gryzaczek...


  ...ćwiczyłam też misiowe siedzenie.

***

Poniedziałkowy poranek zaczął się wyjątkowo pracowicie. Misiowa mama powiedziała, że już koniec obijania i wracamy do naszego misiowego rytmu ćwiczeń, "zawieszonego" z uwagi na odwiedziny cioci i babci....ehh...już się boję:/ Czyli oprócz nieszczęsnej Vojty, ćwiczymy jeszcze ... jak najczęściej Bobathem, robimy ćwiczenia rozciągąjące rączek, nóżek, ćwiczenia oddechowe itd.... aż się kręci w misiowej głowie od samego wyliczania.
Rano robiłam do mamy słodkie misiowe minki licząc, że odpuści mi misiowe ćwiczenia....


...niestety, nie udało mi się osiągnąć celu i ominąć poranną Vojtę. Dlatego po ćwiczeniach obdarowałam misiową mamę takim ... równie słodkim wyrazem twarzy:o) :



Przed południem bawiłam się na misiowej macie. Było bardzo, bardzo fajnie... miałam ochotę zjeść szeleszczącego motylka.



Po zabawach na macie była nauka misiowego karmienia. Niestety znowu dostałam niedobrą gruszkę i...cały deserek wyplułam. Chcąc pokazać jaka już jestem dorosła zabrałam mamie misiową łyżeczkę.!
Po południu oglądając misiowe książeczki, udało mi się chwilkę pogaworzyć. Poćwiczyłam troszkę z misiową mamą, pobawiłam się na misiowej macie i poszłam spać w misiowe kimono.


 

niedziela, 2 czerwca 2013

Ostatni dzień odwiedzin misiowej cioci i babci



Sobota była ostatnim dniem odwiedzin cioci Karolinki i babci Basi. Po porannych masażach, pobawiłam się troszkę z misiowy tatą. Mama, babcia i ciocia wybrały się w tym czasie na misiowe zakupy.







Tata zrobił mi masaż rączek i uczył mnie gaworzenia.  Po południu padał deszcz. Przez pogodę jedyną alternatywą dla misiowego spaceru była przejażdżka do centrum handlowego- pojechaliśmy więc do Starego Browaru. Zapakowaliśmy cały misiowy osprzęt do wózka i ruszyliśmy na podbój poznańskiej galerii. W Smyku misiowa babcia kupiła mi prezent na Dzień Dziecka- śliczną grzechotkę, która bardzo przypadła mi do gustu. Niestety sklep w ogóle mi się nie spodobał….i po jakiś 10 minutach oglądania misiowych zabawek rozpłakałam się…bardzo..baardzoo  głośno! Misiowi rodzice biegiem zabrali mnie na misiową ławeczkę. Po kilkunastu minutach ze smoczkiem w buzi udało mi się zasnąć. Obudziłam się po jakiejś pół godziny już w całkiem innym miejscu. Okazało się, że misiowi rodzice z babcią i ciocią zabrali mnie do jakiejś kawiarni….sami coś pili i jedli, a mi nic nie chcieli dać, ehh…okropne, pozostał mi suchy smoczek:/  Już chciałam się zacząć gniewać, kiedy zaczęliśmy zbierać się do domu. W domciu dostałam pyszne misiowe mleczko. Wieczorkiem korzystając z ostatnich chwil odwiedzin babci i cioci bawiłyśmy się w misiowe zabawy. Śpiewałyśmy, bawiłyśmy się zabawkami i robiłyśmy śmieszne minki.  


  
Przed 22 misiowa babcia i ciocia pojechały do misiowego dziadka i wujka... i zostałam sama w domku z misiowym tatą i śpiącą mamą.

Misiowa babciu i ciociu, dziękuję Wam bardzo za odwiedziny i za misiowe prezenty :o)