sobota, 2 listopada 2013

Małe misiowe postępy

Brzydka pogoda za oknem... no i jeszcze ta ostatnia maseczkowa akcja misiowej mamy!!! Ehh...skutek jest taki, że od dwóch dni siedzę w domku na misiowych czterech literach. Mimo wszystko rodzice starają się stanąć na wysokości zadania i zapewnić mi jakąś misiową rozrywkę. Zajmują mi czas czytaniem, ćwiczeniami i misiowymi zabawami... a ja odwdzięczam się im swoim misiowym gadaniem:o)
*
Czwartek spędziłam na zajadaniu misiowych ciasteczek- herbatników....




 ...i biszkoptów....


...oraz owadów z misiowej maty edukacyjnej.
 
















W piątek udało mi się troszkę pogadać i poćwiczyć z misiową mamą.




Tak w ogóle to dziś mija trzeci czwarty dzień misiowego gadania!
 Od czterech dni znowu wydaje z siebie przeróżne, cieszące misiowe ucho odgłosy. Zdecydowanie moim najulubieńszym jest "dada" lub "dadada"...choć też zdarza mi się powiedzieć coś innego:o)
Misiowi rodzice nie kryją swojego zadowolenia i dziś pośród góry "oh-ów" i "ah-ów" co chwile słyszałam misiowe komplementy:o) Ha! Ja to jednak potrafię zaimponować misiowym rodzicom:o) 
Jednym słowem Mała Misia wymiata! :D



















Od momentu powrotu misiowego gadania rodzice walczą ostro z moimi misiowymi nochalami. Uzbrojeni w inhalator, śluzak i mocne uderzenie podczas misiowego oklepywani, męczą mnie ostatnio dwa razy dziennnie celem poprawy misiowej saturacji. Powiem szczerze, że czasem, po misiowych inhalacjach moja saturacja naprawdę się poprawia i udaje się na chwile odłączyć misiowe nochale. Dziś na przykład miałam całkiem dobry dzień i kilka godzin spędziłam bez misiowych nochali...co już jest Wielkim Misiowym Sukcesem. No i misiowy nosek troszkę odetchnął od plastikowych wąsali! Jednym słowem nie jest źle i nawet misiowa oddechówka ma na swoim koncie jakieś małe misiowe postępy:O)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz